Ważne by faktycznie powstał!
Naszła mnie przy tym pewna refleksja.....
Wielu z nas prędzej czy później staje przed wizją (lub chce stanąć) stworzenia czegoś swojego. Czegoś co pozwoli na dłuższy rozwój siebie jak i aplikacji, pozwoli zarobić i poczuć się dumnym ;-). Im więcej się o tym myśli, tym bardziej zagłębiamy się w szczegóły. Zastanawiamy się jakież to sexy capabilities mogą się pojawić, mogą sprawić, że nasza aplikacja pokona wszystkie inne podobne (ciężko teraz wymyślić coś od zera...) funkcjonalnością, łatwością użycia. Zbieramy nasze myśli, zapisujemy je, nie chcąc stracić wymyślonych pod prysznicem koncepcji. Wyobrażamy sobie sukces jaki możemy osiągnąć. I to dobrze, bo motywuje do dalszej pracy i nie pozwala spocząć na laurach.
Jak wielu z Was ma za sobą takie uczucie? Jak wielu z Was chciało rozpocząć lub rozpoczęło coś co miało naprawdę duże szanse być tym czymś o czym się mówi, ale z jakichś (prozaicznych?) powodów się nie powiodło? Ileż to trzeba motywacji i samozaparcia, aby znaleźć czas i żmudnie, konsekwentnie dążyć do celu. Ileż to wsparcia ze strony naszych najbliższych potrzebujmy, aby znaleźć siły nad pracą po pracy (do pewnego stopnia jest to przyjemność, ale jak długo?), nad własnymi wyrzeczeniami, a w szczególności nad mobilizacją samego siebie, gdy poczucie winy z powodu jeszcze mniejszej ilości czasu spędzonego bezpośrednio z rodziną się zwiększa. I jeszcze te słowa Wiesz kochanie, że to dla Twojego, mojego, naszego dobra.... Może się wydawać, że teraz koloryzuję, ale gdy już zaangażujecie się w coś pełnym sobą to wierzycie, że będzie to warte swojej ceny i dacie z siebie wszystko. A to wymaga poświęceń.
Sam teraz stoję przed wizją stworzenia czegoś w moim przekonaniu interesującego. Ale czy mam rację? Czy mój wybór jest sensowny i czy okaże się warty swojej pracy, włożonego wysiłku? Nic innego jak tylko spróbować i żałować (ewentualnie!) po fakcie. Życzcie mi powodzenia. Ja Wam życzę :-)







